Każde spotkanie z Grześkiem przyprawiało mnie o dreszcz. Za każdym razem, nawet kiedy mijał mnie tylko na korytarzu w firmie. Mieszkałam już sama, więc dość często mnie odwiedzał. Moje spotkania zostały ograniczone do minimum. Do czasu. Oczywiście wszystko co dobre, szybko się kończy. Siedziałam właśnie na biurku w swoim gabinecie i całowałam się z Grześkiem. Było cudownie. Jak za każdym razem.
-Grzesiek - mruknęłam między pocałunkami.
-Hmm ? - mruknął wkładając mi ręce pod sukienkę.
-Ja mam za chwilę spotkanie.
-Zdążymy - zaśmiał się. Kiedy się delikatnie odsunął popatrzyłam na zegarek.
-Mamy jakieś 15 minut.
-Damy radę - kiedy chciałam coś powiedzieć on mnie pocałował, a drzwi od mojego biura się otworzyły.
-Duś - był to Bartek - Ja nic nie widziałem - powiedział szybko i zamknął drzwi. Grzesiek odsunął się, popatrzył na niego zaskoczona.
-Musimy się ogarnąć - zaśmiałam się, a Grzesiek poprawił krawat. Nagle na korytarzu usłyszeliśmy krzyk Bartka.
-Ooo witaj Paula, co cię do nas sprowadza ? - kiedy usłyszałam imię narzeczonej faceta, z którym teraz się znajdowałam zaczęliśmy się szybko ogarniać.
-Cześć Bartek, ja do Dominiki przyszłam.
-Wiesz, Duśka ma chyba jakieś ważne spotkanie.
-Taak ?
-No tak mi się wydaję. Zapraszam Cię na kawę.
Popatrzyłam na Grześka, kiedy byliśmy ogarnięci otworzyłam drzwi od biura.
-Dobra Grzesiek, to teraz tylko przekażę Bartkowi, że wszystko akceptujesz i umówimy się na podpisanie umowy.
-Jasne. Jak umowa będzie przygotowana, to się spotkamy i podpiszemy. O cześć kochanie - powiedział udając zaskoczenie - Siema stary - przywitał się z Bartkiem.
-No siema, siema. Jak tam ? Znasz szczegóły projektu ? Przepraszam cię, że sam nie dałem rady ci tego przekazać.
-Nie ma sprawy, wszystko rozumiem.
-To co ? Skoro Bartek jest to ja nie będę wam przeszkadzać i wracam do pracy - powiedziałam i chciałam uciec, kiedy Paula mnie zawołała.
-Dominika, w sumie to ja przyszłam do ciebie. Masz chwilę ? Może pójdziemy gdzieś na kawę ?
-Wiesz, nie za bardzo mam czas.
-To możemy ją tutaj wypić - powiedziała cały czas uśmiechnięta.
-Dobrze, Pamela - zawołałam sekretarkę - Dwa razy latte poproszę do konferencyjnej.
-Zaraz przyniosę.
-To zapraszam.
Wzięłam z biura tylko telefon i zaprowadziłam dziewczynę do oszklonej sali konferencyjnej. Stwierdziłam, że tak będzie bezpiecznej. Pamela przyniosła nam kawę, a ja zapytałam.
-W czym mogę ci pomóc ?
-Tak sobie pomyślałam, że skoro ty już miałaś ślub to może mogła byś mi pomóc ? - wyświergotała zachwycona.
-Ale w czym ? - zapytałam zaskoczona.
-Pomogła byś mi z suknią ślubną? No i nie mam kompletnie pojęcia jaką bieliznę sobie kupić na noc poślubną. A no i obowiązkowo chciałam zaprosić cię na wieczór panieński.
-Paula, miło z Twojej strony. Jednak ostatnio mam bardzo dużo pracy. Nie wiem czy dam radę ci pomóc.
-No proszę cię. Bez ciebie nie dam sobie rady.
Przez 15 minut słuchałam jak Paulina mnie prosi o pomoc w przygotowaniach do ślubu. Moje udręki skończyły się kiedy w szybę sali konferencyjnej zapukała moja mama. Ucieszyłam się w duchu. Przeprosiłam Paulinę i wyszłam do niej.
-Hej mamuś, a ty co tutaj robisz? - zapytałam witając się z mamą.
-Stęskniłam się trochę. Byłam w pobliżu i pomyślałam, że może dasz się wyciągnąć na jakiś obiad. To jak znajdziesz dla starej matki chwilę ? - zapytała.
-Jasne, że tak. Poczekaj tylko, skończę spotkanie. Możesz poczekać na mnie w biurze. Pierwsze po prawej.
-Dobra, to czekam.
Weszłam do konferencyjnej i przeprosiłam blondynkę, że musimy kończyć spotkanie. Kiedy spławiłam Paulę poszłam do mamy, która czekała na mnie w moim biurze.
-Już mamuś jestem - powiedziałam. Spakowałam potrzebne rzeczy do torebki.
-Gotowa ?? Pani dyrektor ?
-Gotowa. - uśmiechnęłam się - Powiem tylko Bartkowi, że wychodzę.
Mama poszła ze mną. Zapukałam do biura Bartka i weszłam.
-Szefie wychodzę na obiad. - zaśmiałam się.
-Tak sama ? - zapytał zaskoczony.
-Z mama - powiedziała i moja mama weszła do środka.
-Dzień dobry Pani Basiu - powiedział zadowolony podrywając się i ściskając ją.
-Cześć Bartek - zaśmiała się - Też cię dawno nie widziałam.
-Ślicznie Pani wygląda.
-Uroczy jak zawsze - powiedziała
-Podlizuje się jak zawsze - zaśmiałam się
-Może z nami pójdziesz ? - zapytała patrząc na nas uważnie.
-No jeśli nie będę Panią przeszkadzać.
-W czym ? Pewnie wiesz więcej o mojej córce niż ja.
-To idę - zaśmiał się.
Bartek zabrał nas do pobliskiej restauracji na obiad. Kiedy siedzieliśmy przy stoliku i złożyliśmy zamówienie mama zaczęła przesłuchanie.
-Mam nadzieję, że nie przeszkodziłam ci w jakimś ważnym spotkaniu ? - zapytała zmartwiona.
-Nie, spokojnie. To była tylko - zaczęłam i się zacięła, a Bartek dokończył.
-To była tylko Paulina, narzeczona Grześka - oświadczył jak gdyby nigdy nic.
-Znasz się z narzeczoną Grześka?
-Znamy się i ona bardzo mocno chce się zaprzyjaźnić. Chciała żebym pomogła jej w przygotowaniach do ślubu. -mruknęłam.
-A czym ona wie ?
-Wie tylko tyle, że jesteśmy i byliśmy paczką przyjaciół. Nic więcej nie wie. Ja staram się jej unikać, ale ona mi tego nie ułatwia.
-Bartek, powiedź, że to są jakieś jaja.
-Niestety Pani Basiu. Co ja mogę. To Duśka nie mówiła Pani, że Ziemiańscy zapraszają was do siebie w święta. ?
-To mówiła, ale nie mówiła nic o narzeczonej Grześka. Wiedziałam, że się z kimś spotyka, ale nie wiedziałam, że to aż tak poważne.
-To nie jest poważne. - mruknął mój niezastąpiony przyjaciel.
-A czy możemy zmienić temat? - zapytałam
-Oczywiście córeczko. Jak ci się mieszka? Bez rodziców. ?
-Nie narzekam, jakoś daję radę - zaśmiałam się.
-Blisko mnie mieszka, dajemy radę.
-No jasne, jak widać, jeszcze się nie zagłodziłam. Mam czyste ubrania i daję radę.
-Przyjdziesz na obiad ? W sobotę ?
-Dobrze przyjdę.
-Bartek, ciebie też oczywiście zapraszam.
-Nie no, nie będę się Państwu narzucał.
-Masz przyjść bo się pogniewam. A domyślam się, że moje pierogi to wcinasz po kątach ?
-No w takim bądź razie pojawię się.
Obiad minął nam w bardzo miłej atmosferze. Po skończonym posiłku pożegnaliśmy się z moją mamą i wróciliśmy do firmy. Pod biurem zapaliliśmy jeszcze papierosa.
-Bartek, względem tego co widziałeś dzisiaj u mnie w gabinecie - zaczęłam.
-Nic nie widziałem - zaśmiał się- znaczy może, wolałem nic nie widzieć. Nie bój się.
-Dzięki - mruknęłam.
-Nie ma za co. Jednak uważam, że powinniście coś z tym zrobić bo tak to się nie da.
-Wiem, obiecuję, że przy najbliższej okazji to zrobię.
-Super. Dziś masz okazję. Jedziemy na zlot.
-Dziś ? We wtorek ? - zapytałam zaskoczona.
-Tak, we wtorek. Nie marudź o 20 masz być gotowa.
-No dobra. Niech będzie - uśmiechnęłam się, zgasiłam papierosa i weszłam do budynku.
Od razu poszłam do siebie. Zostawiłam otwarte drzwi. Lubiłam pracować i obserwować ludzi, którzy chodzili po korytarzu. Dzwonili, albo nerwowo biegali. Byłam w trakcie wysyłania maili, kiedy dostałam telefon.
-Dominika Lipka, w czym mogę pomóc. ? - ten telefon momentalnie podniósł mi ciśnienie. -Dobrze, jak najbardziej. W takim razie czekamy.
Kiedy się rozłączyłam od razu wybiegłam z biura i skierowałam się do szefa. Bez pukania wbiegłam do biura.
-Bartek ! - zaczęłam. Jednak jak szybko weszłam, tak szybko zaczęłam się wycofywać - sorki. Czekam u siebie. - zaśmiałam się. - Pamela, prezes jest zajęty - rzuciłam do sekretarki i wróciłam do siebie. Takie małe streszczenie Zuza odwiedziła Bartka i chyba im przeszkodziłam. Nie chyba, ale na pewno. Weszłam do siebie i po chwili przyszedł Bartek.
-Co się stało ? - zapytał. Jak go tylko zobaczyłam wybuchnęłam śmiechem. Popatrzył na mnie zdezorientowany.
-Zapnij sobie najpierw dobrze koszulę. Mamy problem - powiedziałam, kiedy on poprawiał koszulę.
-Co jest?
-Dzwonił szef budowy z Katowic. Mają problem. Budowa się opóźni.
-Dlaczego ? - zapytał zdenerwowany.
-A dlatego, że dostawca już 2 tydzień nie przywozi materiałów. Ten co ostatnio przywiózł był zły, a dobrego do tej pory nie ma. Sądziłam, że powinieneś o tym wiedzieć.
-Cholera jasna! - krzyknął.
-Próbowałam dzwonić do hurtowni, ale nie odbierają. Jestem w trakcie pisania maila.
-Kurwa !
-Bartek, damy radę.
-Jak kurwa ? - zdenerwował się.
-Wypowiemy im umowę. Znajdę innego dostawcę, a ty dzwoń do klienta i go ładnie przeproś.
-Co mam zrobić ? Jak mam to zrobić ?
-Po pierwsze się uspokój, a po drugie daj mi pomyśleć - powiedziałam i włączyłam internet.
-Wiesz, o tym, że jak będziemy mieć opóźnienie miesięczne to mamy karę do zapłaty ?
-Wiem, dlatego uważam, że powinieneś skontaktować się z prawnikiem, żeby przejrzał umowę i coś podpowiedzieć.
-Zajmiesz się tym ?
-Zajmę się dostawcą.
-A ja?
-Ty zajmij się klientem i prawnikiem. Ja też się skontaktuję z prawnikiem w sprawie tej hurtowni.
-Jak dobrze, że cię mam.
-Wiem, możesz uciekać do Zuzki.
-Najpierw- zaczął, ale mu przerwałam.
-Proszę, żebyś najpierw zajął się firmą, a dopiero potem dziewczyną.
-Obiecuję. - powiedział i poszedł do swojego biura, prosząc po drodze sekretarkę, żeby połączyła go z prawnikiem.
Kiedy byłam w trakcie szukania nowego dostawcy, ktoś zapukał do drzwi.
-Mogę? - zapytała Zuza.
-Jasne, wchodź. - uśmiechnęłam się.
-Nie przeszkadzam ?
-Nie, tylko skończę pisać maila. - Szybko dokończyłam, a jak wysłałam przymknęłam laptopa i popatrzyłam na Zuzę. - Już. Co się stało ?
-Nic, Bartek ma spotkanie. Nie chciałam przeszkadzać.
-Okej, rozumiem. Sama się nudziłaś ?
-Noo trochę. Wszystko w porządku ?
-Mały pożar, ale jesteśmy w trakcie gaszenia.
-To dobrze.
-Przepraszam, że wam przeszkodziłam - powiedziałam z uśmiechem.
-Nic się nie stało. To było trochę nie odpowiedzialne.
-Eee tam, każdemu może się zdarzyć.
-Na pewno, nie tobie.
-Nie mów chop Zuzka.
-Czyżby zdarzył ci się już szybki numerek w biurze ?
-No coś ty. Mi ? - zaśmiałam się. - Wybierasz się dzisiaj na imprezę ? - szybko zmieniłam temat.
-Wybieram, a ty ?
-Twój facet mnie zabiera. Ty sama ?
-Z bratem jadę.
-I bratową ?
-Paula chyba się nie wybiera. Ona uważa, że to nie jej klimat.
-Jak przykro. Była dzisiaj u mnie.
-Czego chciała ?
-Żebym pomogła jej w przygotowaniach ślubnych.
-Jezu, jak ona na coś wpadnie - mruknęła i wywróciła oczami.
-No wiesz, w końcu jestem przyjaciółką Grześka.
-Uważam, że Grzesiek powinien jej powiedzieć prawdę. W końcu to na pewno nie jest komfortowa sytuacja dla ciebie. Ona chce się z tobą zaprzyjaźnić, ale Tobie to raczej nie jest na rękę co ?
-Wiesz, jak by nie było to ja spieprzyłam. Gdybym wcześniej trochę pomyślała, to odbyło by się bez tego całego cyrku - mruknęłam i do biura wszedł Bartek.
-Jakiego cyrku ? - zapytał zdezorientowany i usiadł na biurku.
-Z Pauliną - mruknęła nastolatka.
-Ona jest tak głupia, że chciała by jeszcze z Domą wymieniać się opiniami na temat seksu z Grześkiem - mruknął - A jeśli chodzi o biznes to jest okej. Klient załatwiony.
-Świetnie, czekam na informację z hurtowni, a no i czekam na pismo, żeby wysłać dostawcy obecnemu.
-To super. - powiedział i zerknął na zegarek. - Dobra, już 17 dochodzi, więc w sumie kończymy. - powiedział.
-Aż tyle ludzi u ciebie robi nadgodziny ? - zapytała zaskoczona Zuza patrząc ile ludzi jest jeszcze w pracy.
-No wiesz, niby 8-16, ale tak na prawdę niektórzy przychodzą na 9.
-A niektórzy na 10 - zaśmiałam się patrząc na szefa - Dobra szefie uciekam do domu. O 20 rozumiem, że po mnie będziesz. ?
-Będę. Dlatego spadaj się przebrać.
Pożegnałam się i pojechałam do domu. Tam szybki prysznic, poprawiłam makijaż. Zjadłam w między czasie jakąś kolację. Uczesałam się, znalazłam jakieś odpowiednie ubrania i nim się obejrzałam była 20. Na parkingu pod moim blokiem stało czarne BMW Bartka, do którego od razu wsiadłam.
-Długo czekałeś ? -zapytałam, a on zmierzył mnie wzrokiem.
-Było warto - uśmiechnął się.
-Świetnie, jedziemy ?
-Jedziemy - jak tylko zapięłam pasy, on ruszył. -Pamiętasz co mi obiecałaś ? - zapytał po chwili ciszy.
-Co takiego ?
-Że pogadasz z nim ?
-A może ty powinieneś pogadać z przyjacielem ? - zapytałam uważnie mu się przyglądając.
-Ja ? A o czym ?
-No wiesz, to nie ja sypiam z jego siostrą.
-Duśka, nie odwracaj kota ogonem.
-Nie odwracam. Po prostu mnie umoralniasz, a sam pukasz siostrę przyjaciela na boku.
-Zajebiście, za to ty bzykasz się ze swoim ex, który w gruncie rzeczy ma narzeczoną - skomentował. Wiem, że nie chce być nie miły i wiem, też że ma rację.
-Okej, masz rację - mruknęłam.
-Nie chcę mieć racji. Wolę mieć szczęśliwych przyjaciół.
-Będziesz mieć. Obiecuje. - powiedziałam z przekąsem i wysiadłam z auta. Z racji, że byliśmy na miejscu postanowiłam od szukać znajomych. Najpierw wpadłam na Adę.
-Hej - przywitałam się z koleżanką.
-No witam, witam. Co tam ? Jak tam ? - zaczęła zasypywać mnie pytaniami.
-Spoko, wszystko okej. Widziałaś może Grześka ? - - zapytałam rozglądając się.
-No gdzieś go widziałam. Przewinął się. A po co ty szukasz Grześka ? - zapytała zdezorientowana.
-Muszę z nim o czymś pogadać. Przepraszam Cię Adka, ale muszę go znaleźć. - minęłam koleżankę i szukałam swojego ex. W końcu go zauważyłam. Stał z jakimiś facetami. Podeszłam na bezczelnego.
-Cześć, Grzesiek musimy pogadać. To ważne - powiedziałam nie zwracając uwagi, na resztę facetów.
-Eee Lalka, za kogo ty się masz co ? Żadna baba nie będzie nami rządzić. - oburzył się jakiś karku. Popatrzyłam na niego i wywróciłam oczami.
-Możemy ? - zapytałam patrząc na Grześka.
-Jasne, chodź. - kiedy odeszliśmy na bok popatrzył na mnie wyczekująco.
-Musimy sobie wyjaśnić pewne kwestie. - zaczęłam.
-Jakie? - zapytał zaciekawiony.
-Dalej tak nie można. Ja nie chcę być tą drugą, po za tym seks z Tobą to nie tylko zabawa czy przygoda. Ja cię dalej kocham i musisz o tym wiedzieć. Wiem, że jest Paulina. Niczego od ciebie nie wymagam. Sam musisz podjąć decyzję. Jednak dopóki jej nie podejmiesz nie możesz ode mnie nic wymagać. - powiedziałam prawie ja jednym oddechu. Zaskoczony popatrzył na mnie i kiedy chciał coś powiedzieć usłyszeliśmy głos, który nie był nam na rękę.
-Ooo tu jesteś Misiaczku !- tak, to była Paulina, która rzuciła się Grześkowi na szyję.
-To ja idę Bartka znaleźć - powiedziałam i szybko zniknęłam.
W czasie, kiedy szukałam szefa wzięłam sobie piwo. Bartka nie znalazłam, ale za to znalazłam jego auto. Oparłam się o maskę i odpaliłam papierosa.
-Rozmawialiście ? - zapytał Bartek, który się pojawił nawet nie wiem kiedy.
-Powiedziałam wszystko co chciałam. On nie zdążył zareagować bo pojawiła się Paula.
-Przecież miał jej matoł nie brać.
-Nie wziął jej. Ona sama przyjechała. A jak tam z Zuzką ? - zapytałam zmieniając temat.
-Wszystko w porządeczku.
-Taak ?
-Tak, też mu powiem, ale daj mi czas. - mruknął.
-Miałeś chyba wystarczająco dużo czasu, co ? - zapytałam.
-No niby tak.
-Na co miałeś dużo czasu ? - zapytał znienacka Grzesiek pojawiając się i klepiąc przyjaciela po ramieniu.
-Na przemyślenia - odpowiedział szybko.
-A jakie ty przyjacielu masz przemyślenia ? - zaśmiał się. Temat dość szybko podłapała Ada, która stała z Zuzą niedaleko.
-Nie wierzę, że Bartek myśli. No co wy.
-Jako, że z nim pracuję to muszę przyznać, że zdarza się. To powiesz przyjacielowi o czym tak myślałeś ?
-Duśka - warknął.
-Co Duśka ? Co Duśka ? Bo ja mu powiem.
- A dowiem się o co chodzi ?- zapytał zdezorientowany Grzesiek.
-Jezu chodzi o to, że sypiam z Twoją siostrą bo się zakochałem - powiedział szybko. Grzesiek zaczął się śmiać.
-Dobrze się czujesz? - zapytałam z uśmiechem.
-Czekaj bo uwierzę, że ten baran się zakochał.
-Nawet najlepszym się zdarza. Ty coś chyba o tym wiesz, nie ? - powiedział Bartek, patrząc uważnie na przyjaciela i na mnie.
-Nie zmieniaj tematu. - oburzył się. - Wy nie żartujecie ? - zapytał.
-No raczej nie braciszku - odezwała się Zuza i podeszła do Bartka - spotykam się z Bartkiem już jakiś czas. Nie chcieliśmy cię denerwować po prostu.
-Ty sypiasz z moją siostra ? - przetrawił patrząc na przyjaciela, który przytaknął. - Jezuu koniec gadania o seksie przy browarze. - powiedział, a wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Braciszku, skoro zaczęły się nam szczere wyznania to może ty byś coś powiedział.
-Wam ? Na pewno nie mam nic do powiedzenia.
-A gdzie jest Paula ? - zapytała uszczypliwie Ada.
-Paula ? Hmm nie ma. Pojechała do domu.
-Czyżbyście się pokłócili ? - zapytała Zuza.
-Tak, Paula usłyszała, dowiedziała się no nie wiem. W każdym bądź razie dowiedziała się, że to dom który ona urządza był kupiony z myślą o Dominice, no i że to z Domą kiedyś tworzyłem happy związek. - Powiedział i zabrał mi piwo.
-Uła - mruknęłam.
-Właśnie, stwierdziła, że ją okłamałem i z płaczem wróciła do domu.
-Mówiłam Ci, że w końcu to się wyda. - palnęła Zuza.
-Przecież każdy z nas ma jakąś przeszłość - powiedziałam.
-Dokładnie, a to Twoja narzeczona ma trochę na sumieniu - powiedziała Ada,a wszyscy się na nią popatrzyliśmy. Ona popukała się w głowę i zaczęła mruczeć pod nosem - Głupia Ada, głupia. Myśl zanim powiesz.
-Ada? - zapytał Grzesiek.
-Hmm ?
-Chcesz mi coś powiedzieć ? - zapytał.
-Jezu no, ostatnio gadała z koleżanką i już wiem skąd znam Twoją Paulę. Razem chodziłyśmy do szkoły i na jednej uczelni studiowałyśmy.
-Ona coś studiowała ? - zapytał zaskoczony Bartek.
-Tak. Generalnie była znana z tego, że nie trzeba było jej jakoś specjalnie namawiać, żeby poszła z kimś do łóżka. Na drugim roku nawet wpakowała się do łóżka profesorowi. To ona zawsze była ta łatwa. Sorry Grzesiek, ale twoja narzeczona się puszczała na prawo i lewo. - skończyła Ada. Wszyscy staliśmy w szoku.
-Dzięki Ada, że mi powiedziałaś.
-Nie chciałam, żeby tak wyszło.
-Dobrze wyszło - powiedziała Zuza.
Przez resztę wieczoru temat Pauli był unikany. Grzesiek był dziwny, nie wiem czy to przez to, że było mu przykro był zły. Nie mogłam odgadnąć jego myśli. Przez resztę nocy omijaliśmy się. Koło 3 do domu odwiozła mnie Ada, która postanowiła, że wejdzie na kieliszek wina.
-Rozgość się - powiedziałam.
-Ale fajnie tu masz. - powiedziała rozglądając się po mieszkaniu.
-A dzięki, dzięki. Białe czy czerwone ? - zapytała stojąc z dwoma butelkami.
-Czerwone, ale słodkie.
-No oczywiście - zaśmiałam się. Otworzyłam wino i razem z kieliszkami poszłam do salonu i rozsiadłam się na kanapie koło koleżanki.
-Opowiadaj - powiedziała.
-Co chcesz wiedzieć ?
-Czemu uciekłaś ?
-Ale do USA czy z USA ?
-No najpierw kopnęłaś nas w tyłek, więc co się wydarzyło ? Co takiego Grzesiek odwalił, że uciekłaś ?
-Grzesiek nic nie odwalił. Zaskoczę Cię, ale tym razem to moja wina.
-Dlaczego ?
-Wszystko było okej, ale poznałam Adama i czar prysł.
-Gdzieś ty go poznała ? - zapytała zaciekawiona.
-Przez przypadek wpadliśmy na siebie we Wrocku na rynku. Wylał mi kawę, a w ramach rekompensaty zaprosił na nową. Była kawa, potem wymieniliśmy się numerami. Nagle nie wiem kiedy, a rzuciłam Grześka, wielka miłość. Spakowałam manatki i nim się obejrzałam siedziałam na Manhattanie z obrączką.
-Ale, że tak po porostu zostawiłaś Grześka ?
-Sama się teraz zastanawiam co ja brałam. Ale wiesz, był ideałem.
-Ale wróciłaś tutaj.
-Wróciłam. Wiesz mój mąż miał parę wad, ale największą była jego matka.
-Aż tak ?
-Ooo stara ! Ona z nami w sumie mieszkała.
-Bo co ?
-Nie wiem bo co. Ale większość miesiąca spędzała u nas. Była jak wrzód na dupie. Do tego wnuka jej się zachciało.
-O fuck - zaczęła się śmiać, a ja z nią - Duśka, Matka Polka na Uchodźstwie.
-Dokładnie. A Adam jej tylko przytakiwał. Nie potrafił mieć swojego zdania. Potem zaczęły się zdrady.
-Ulala.
-No i traktował mnie jako dodatek do drogiego garnituru.
-Słabo trochę.
-Trochę bardzo, ale w odpowiednim momencie powiedziałam STOP i jestem.
-Wróciłaś do nas na całe szczęście.
-Chyba nie wszyscy są zadowoleni - mruknęłam i napiłam się wina.
-Kto się nie cieszy ?
-Paula.
-Nią to się akurat nie przejmuj.
-Trochę trudno się nie przejmować, skoro mogę się przyczynić do rozpadu ich związku.
-Uważam, że bardzo dobrze się stanie, jeśli oni się rozstaną.
-Dlaczego wy jej tak nie lubicie ? - zapytałam
-A jak mamy ją lubić. ? Wiesz, Grzesiek jej powiedział, że się rozstał z dziewczyną i ona starał się chyba Cię zastąpić. Dlatego wszystkim nam tak nie pod pasowała.
-A Grzesiek, zapomniał o mnie dzięki niej.
-Coś w tym stylu.
-To jest wszystko popieprzone.
-Też tak uważam, więc spoko.
Z Adą siedziałyśmy do późna. Zasnęłyśmy na kanapie nawet nie wiem kiedy. Rano, w sumie jak dla mnie w środku nocy zaczął dzwonić telefon.
-Wyłącz to proszę - mruknęła Ada przykrywając głowę poduszką.
Nie chętnie i po omacku znalazłam telefon i go odebrałam.
-Noo ? - mruknęłam zaspana.
-Duśka ! ? - krzyknął Bartek do słuchawki.
-A możesz nie krzyczeć ?
-Gdzie ty do jasnej cholery jesteś ! ? - warknął.
-W domu, a gdzie mam być ? Która godzina ? - usiadłam na kanapie i złapałam się za głowę.
-Dominika kurwa mać ! Jest 12, w konferencyjnej siedzą klienci i czekają na spotkanie, które masz poprowadzić ?
-Jezus Maria ! - krzyknęłam i zerwałam się z kanapy. - Ała - krzyknęłam, kiedy przywaliłam w stolik.
-Za ile będziesz ?
-Daj mi 40 minut.
-Czekam ! - krzyknął i się rozłączył.
Szybko pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i się pomalowałam. Włosy szybko związałam w kucyka. Założyłam szlafrok i pobiegłam do sypialni się ubrać.
-Dusia ? Co się dzieje ?
-Zaspałam -krzyknęłam.
-Która godzina ?
-12, a na 12 miałam spotkanie. - wybiegłam z sypialni siłując się z zamkiem w sukience.
-Gotowa jesteś ?
-Tak, zapnij tylko mi sukienkę i jestem gotowa.
-Dawaj, odwiozę cię.
-Kocham cię.
Po pół godziny byłam pod firmą.
-Dzięki Aduś. Zgadamy się, żeby powtórzyć spotkanie.
-Spoko, uciekaj.
-Paaa - pożegnałam się i szybko wbiegłam do firmy. Kiedy byłam w sekretariacie, Pamela szybko wstała i wzięła ode mnie torebkę.
-Prezes jest zły.
-Wiem, wiem. Przytrzymał ich jakoś ? - zapytałam.
-Tak.
-Proszę cię, o dużą mocną kawę.
-Jasne, Pani dyrektor - zawołała. Popatrzyłam na nią. - Dokumenty.
-Dzięki.
Szybko znalazłam się w sali konferencyjnej.
-Witam, przepraszam bardzo Panów za spóźnienie. - powiedziałam z szerokim uśmiechem. - Panie Prezesie, przepraszam bardzo, ale przeciągnęło mi się to poranne spotkanie.
-Nie ma problemu Pani dyrektor.
-To co możemy zaczynać ? - zapytał jeden z kontrahentów.
-Oczywiście. Panowie, przedstawiam wam naszą Dyrektor Zarządzającą, Pani Dominika Lipka. Tak jak Panom wcześniej wspominałem, Pani Dyrektor doskonale zna się na rynku.
-Pani Dominika ma bardzo duże doświadczenie na arenie między narodowej prawda ? - zapytał jeden z "krawaciarzy". Przyjrzałam mu się. To był Janek. Jeden ze współpracowników mojego byłego męża.
-Mało istotne - odezwał się jeden z reszty. - Możemy przejść do rzeczy. ?
Spotkanie poprowadziłam lekko stremowana. Na szczęście cała prezentacja i dyskusja minęła nam dość sprawnie i szybko. Kiedy zakończyłam spotkanie pożegnałam się ze wszystkimi i chciałam szybko uciec do siebie. Niestety nie udało się.
-Dominika! - zawołał mnie Jan.
-Tak ? - zapytałam odwracając się.
-Miło cię widzieć. Widzę, radzisz sobie. Co u Ciebie słychać ?
-Wszystko dobrze. Dziękuję. Przepraszam, ale muszę wracać do pracy.
-Znajdź proszę chwilę dla mnie. Chciał bym porozmawiać.
-Ale o czym ? - zapytałam zaskoczona. - Chcesz mi powiedzieć, że Adam się zmienił ? Tęskni ? A może, że zrozumiał ? Przepraszam, ale nie.
-Chciałem powiedzieć ci coś ważnego.
-Dominika, możemy porozmawiać ? - zapytał Bartek, który pojawił się obok.
-Jasne, przepraszam Pana, ale muszę uciekać.
Grzecznie poszłam za Bartkiem do jego biura. Przepuścił mnie. Kiedy zamknął drzwi mocno trzaskając, wiedziałam że jest źle. Rzucił dokumenty na biurko.
-Możesz mi do jasnej cholery powiedzieć jak mogłaś zawalić tak ważne spotkanie ? Gdzieś ty była ? - wrzasnął wściekły.
-Bartek, wiem. Dałam ciała i przepraszam.
-Powiesz mi co się stało , że się spóźniłaś. ?
-Wczoraj Ada odwiozła mnie do domu, weszła na kieliszek wina. Wypiłyśmy trochę za dużo i padłyśmy na kanapie, a rano nie słyszałam budzika.
-Uchlałaś się w środku tygodnia z Adką ?
-No, wiem to było nie odpowiedzialne. Przepraszam.
-Wróciła stara dobra Duśka - powiedział z ulgą i usiadł w fotelu.
-Słucham ?
-Myślałem, że znalazłaś sobie jakiegoś faceta i nic nie powiedziałeś.
-Bartek. Mało zabawne.
-Ale obiecaj, że nie przed ważnymi spotkaniami, okej ?
-Spoko. Obiecuję poprawę.
-Z innej beczki. Skąd znasz tego Jana, Jana. Jak on ma na nazwisko ?
-Kowalczyk.
-Właśnie, skąd go znasz ?
-Jan jest dobrym znajomym i współpracownikiem Adama w Polsce.
-Czego od Ciebie chciał ?
-Nie wiem i nie chcę wiedzieć.
-Nie myślisz, żeby z nim pogadać ?
-Ale o czym tu Bartek gadać. ? - zapytałam zdenerwowana, a on wzruszył ramionami. - Proszę Cię tylko, żebyś raczej nie umawiał mnie już na żadne spotkania z nimi. Wolę go dla bezpieczeństwa unikać.
-Jasne, rozumiem.
-Dzięki. Teraz sorry szefie, ale wracam do pracy.
Kiedy weszłam do swojego biura, zamknęłam drzwi i usiadłam tylko przy biurku to poczułam jak bardzo jestem zmęczona. Niechętnie, ale włączyłam laptopa. Odpaliłam pocztę i miałam tam trochę nieodczytanych wiadomości. Zaczęłam pracować. Mój błogi spokój przerwała Ada wpadając do mojego biura z uśmiechem.
-No cześć Pani Dyrektor. - powiedziała roześmiana.
-Nie załamuj mnie - mruknęłam pijąc już 3 kawę.
-Aż tak źle ?
-Przestań, umieram. Dawno już tak nie balowałam.
-No to trzeba Cię rozruszać coś mi się wydaje.
-No trzeba. - powiedziałam.
-A jak szef ? Bardzo zły ?
-Nie, jakoś nie było tragedii.
-Tyle dobrze. Właśnie bym zapomniała, przyjechałam bo wypadły Ci klucze w aucie - powiedziała i oddała mi komplet kluczy do mieszkania.
-Ojej, dzięki wielkie. Bym się zdziwiła jak bym wróciła do domu.
-Spoko, teraz już uciekam. Nie będę ci przeszkadzać, a zresztą sama mam trochę spraw do załatwienia. Bajo.
-Bajo i jeszcze raz wielkie dzięki.
-Nie ma za co.
Resztę dnia w pracy spędziłam przy laptopie nie wychodząc z biura. Kiedy skończyłam pracę poprosiłam Bartka, żeby odwiózł mnie do domu. Weszliśmy na górę i padłam na kanapę, a on obok mnie.
Hej, hej. Widzę, że wchodzi was coraz to więcej. Dajcie znać czy wam się podoba. :)
-Grzesiek - mruknęłam między pocałunkami.
-Hmm ? - mruknął wkładając mi ręce pod sukienkę.
-Ja mam za chwilę spotkanie.
-Zdążymy - zaśmiał się. Kiedy się delikatnie odsunął popatrzyłam na zegarek.
-Mamy jakieś 15 minut.
-Damy radę - kiedy chciałam coś powiedzieć on mnie pocałował, a drzwi od mojego biura się otworzyły.
-Duś - był to Bartek - Ja nic nie widziałem - powiedział szybko i zamknął drzwi. Grzesiek odsunął się, popatrzył na niego zaskoczona.
-Musimy się ogarnąć - zaśmiałam się, a Grzesiek poprawił krawat. Nagle na korytarzu usłyszeliśmy krzyk Bartka.
-Ooo witaj Paula, co cię do nas sprowadza ? - kiedy usłyszałam imię narzeczonej faceta, z którym teraz się znajdowałam zaczęliśmy się szybko ogarniać.
-Cześć Bartek, ja do Dominiki przyszłam.
-Wiesz, Duśka ma chyba jakieś ważne spotkanie.
-Taak ?
-No tak mi się wydaję. Zapraszam Cię na kawę.
Popatrzyłam na Grześka, kiedy byliśmy ogarnięci otworzyłam drzwi od biura.
-Dobra Grzesiek, to teraz tylko przekażę Bartkowi, że wszystko akceptujesz i umówimy się na podpisanie umowy.
-Jasne. Jak umowa będzie przygotowana, to się spotkamy i podpiszemy. O cześć kochanie - powiedział udając zaskoczenie - Siema stary - przywitał się z Bartkiem.
-No siema, siema. Jak tam ? Znasz szczegóły projektu ? Przepraszam cię, że sam nie dałem rady ci tego przekazać.
-Nie ma sprawy, wszystko rozumiem.
-To co ? Skoro Bartek jest to ja nie będę wam przeszkadzać i wracam do pracy - powiedziałam i chciałam uciec, kiedy Paula mnie zawołała.
-Dominika, w sumie to ja przyszłam do ciebie. Masz chwilę ? Może pójdziemy gdzieś na kawę ?
-Wiesz, nie za bardzo mam czas.
-To możemy ją tutaj wypić - powiedziała cały czas uśmiechnięta.
-Dobrze, Pamela - zawołałam sekretarkę - Dwa razy latte poproszę do konferencyjnej.
-Zaraz przyniosę.
-To zapraszam.
Wzięłam z biura tylko telefon i zaprowadziłam dziewczynę do oszklonej sali konferencyjnej. Stwierdziłam, że tak będzie bezpiecznej. Pamela przyniosła nam kawę, a ja zapytałam.
-W czym mogę ci pomóc ?
-Tak sobie pomyślałam, że skoro ty już miałaś ślub to może mogła byś mi pomóc ? - wyświergotała zachwycona.
-Ale w czym ? - zapytałam zaskoczona.
-Pomogła byś mi z suknią ślubną? No i nie mam kompletnie pojęcia jaką bieliznę sobie kupić na noc poślubną. A no i obowiązkowo chciałam zaprosić cię na wieczór panieński.
-Paula, miło z Twojej strony. Jednak ostatnio mam bardzo dużo pracy. Nie wiem czy dam radę ci pomóc.
-No proszę cię. Bez ciebie nie dam sobie rady.
Przez 15 minut słuchałam jak Paulina mnie prosi o pomoc w przygotowaniach do ślubu. Moje udręki skończyły się kiedy w szybę sali konferencyjnej zapukała moja mama. Ucieszyłam się w duchu. Przeprosiłam Paulinę i wyszłam do niej.
-Hej mamuś, a ty co tutaj robisz? - zapytałam witając się z mamą.
-Stęskniłam się trochę. Byłam w pobliżu i pomyślałam, że może dasz się wyciągnąć na jakiś obiad. To jak znajdziesz dla starej matki chwilę ? - zapytała.
-Jasne, że tak. Poczekaj tylko, skończę spotkanie. Możesz poczekać na mnie w biurze. Pierwsze po prawej.
-Dobra, to czekam.
Weszłam do konferencyjnej i przeprosiłam blondynkę, że musimy kończyć spotkanie. Kiedy spławiłam Paulę poszłam do mamy, która czekała na mnie w moim biurze.
-Już mamuś jestem - powiedziałam. Spakowałam potrzebne rzeczy do torebki.
-Gotowa ?? Pani dyrektor ?
-Gotowa. - uśmiechnęłam się - Powiem tylko Bartkowi, że wychodzę.
Mama poszła ze mną. Zapukałam do biura Bartka i weszłam.
-Szefie wychodzę na obiad. - zaśmiałam się.
-Tak sama ? - zapytał zaskoczony.
-Z mama - powiedziała i moja mama weszła do środka.
-Dzień dobry Pani Basiu - powiedział zadowolony podrywając się i ściskając ją.
-Cześć Bartek - zaśmiała się - Też cię dawno nie widziałam.
-Ślicznie Pani wygląda.
-Uroczy jak zawsze - powiedziała
-Podlizuje się jak zawsze - zaśmiałam się
-Może z nami pójdziesz ? - zapytała patrząc na nas uważnie.
-No jeśli nie będę Panią przeszkadzać.
-W czym ? Pewnie wiesz więcej o mojej córce niż ja.
-To idę - zaśmiał się.
Bartek zabrał nas do pobliskiej restauracji na obiad. Kiedy siedzieliśmy przy stoliku i złożyliśmy zamówienie mama zaczęła przesłuchanie.
-Mam nadzieję, że nie przeszkodziłam ci w jakimś ważnym spotkaniu ? - zapytała zmartwiona.
-Nie, spokojnie. To była tylko - zaczęłam i się zacięła, a Bartek dokończył.
-To była tylko Paulina, narzeczona Grześka - oświadczył jak gdyby nigdy nic.
-Znasz się z narzeczoną Grześka?
-Znamy się i ona bardzo mocno chce się zaprzyjaźnić. Chciała żebym pomogła jej w przygotowaniach do ślubu. -mruknęłam.
-A czym ona wie ?
-Wie tylko tyle, że jesteśmy i byliśmy paczką przyjaciół. Nic więcej nie wie. Ja staram się jej unikać, ale ona mi tego nie ułatwia.
-Bartek, powiedź, że to są jakieś jaja.
-Niestety Pani Basiu. Co ja mogę. To Duśka nie mówiła Pani, że Ziemiańscy zapraszają was do siebie w święta. ?
-To mówiła, ale nie mówiła nic o narzeczonej Grześka. Wiedziałam, że się z kimś spotyka, ale nie wiedziałam, że to aż tak poważne.
-To nie jest poważne. - mruknął mój niezastąpiony przyjaciel.
-A czy możemy zmienić temat? - zapytałam
-Oczywiście córeczko. Jak ci się mieszka? Bez rodziców. ?
-Nie narzekam, jakoś daję radę - zaśmiałam się.
-Blisko mnie mieszka, dajemy radę.
-No jasne, jak widać, jeszcze się nie zagłodziłam. Mam czyste ubrania i daję radę.
-Przyjdziesz na obiad ? W sobotę ?
-Dobrze przyjdę.
-Bartek, ciebie też oczywiście zapraszam.
-Nie no, nie będę się Państwu narzucał.
-Masz przyjść bo się pogniewam. A domyślam się, że moje pierogi to wcinasz po kątach ?
-No w takim bądź razie pojawię się.
Obiad minął nam w bardzo miłej atmosferze. Po skończonym posiłku pożegnaliśmy się z moją mamą i wróciliśmy do firmy. Pod biurem zapaliliśmy jeszcze papierosa.
-Bartek, względem tego co widziałeś dzisiaj u mnie w gabinecie - zaczęłam.
-Nic nie widziałem - zaśmiał się- znaczy może, wolałem nic nie widzieć. Nie bój się.
-Dzięki - mruknęłam.
-Nie ma za co. Jednak uważam, że powinniście coś z tym zrobić bo tak to się nie da.
-Wiem, obiecuję, że przy najbliższej okazji to zrobię.
-Super. Dziś masz okazję. Jedziemy na zlot.
-Dziś ? We wtorek ? - zapytałam zaskoczona.
-Tak, we wtorek. Nie marudź o 20 masz być gotowa.
-No dobra. Niech będzie - uśmiechnęłam się, zgasiłam papierosa i weszłam do budynku.
Od razu poszłam do siebie. Zostawiłam otwarte drzwi. Lubiłam pracować i obserwować ludzi, którzy chodzili po korytarzu. Dzwonili, albo nerwowo biegali. Byłam w trakcie wysyłania maili, kiedy dostałam telefon.
-Dominika Lipka, w czym mogę pomóc. ? - ten telefon momentalnie podniósł mi ciśnienie. -Dobrze, jak najbardziej. W takim razie czekamy.
Kiedy się rozłączyłam od razu wybiegłam z biura i skierowałam się do szefa. Bez pukania wbiegłam do biura.
-Bartek ! - zaczęłam. Jednak jak szybko weszłam, tak szybko zaczęłam się wycofywać - sorki. Czekam u siebie. - zaśmiałam się. - Pamela, prezes jest zajęty - rzuciłam do sekretarki i wróciłam do siebie. Takie małe streszczenie Zuza odwiedziła Bartka i chyba im przeszkodziłam. Nie chyba, ale na pewno. Weszłam do siebie i po chwili przyszedł Bartek.
-Co się stało ? - zapytał. Jak go tylko zobaczyłam wybuchnęłam śmiechem. Popatrzył na mnie zdezorientowany.
-Zapnij sobie najpierw dobrze koszulę. Mamy problem - powiedziałam, kiedy on poprawiał koszulę.
-Co jest?
-Dzwonił szef budowy z Katowic. Mają problem. Budowa się opóźni.
-Dlaczego ? - zapytał zdenerwowany.
-A dlatego, że dostawca już 2 tydzień nie przywozi materiałów. Ten co ostatnio przywiózł był zły, a dobrego do tej pory nie ma. Sądziłam, że powinieneś o tym wiedzieć.
-Cholera jasna! - krzyknął.
-Próbowałam dzwonić do hurtowni, ale nie odbierają. Jestem w trakcie pisania maila.
-Kurwa !
-Bartek, damy radę.
-Jak kurwa ? - zdenerwował się.
-Wypowiemy im umowę. Znajdę innego dostawcę, a ty dzwoń do klienta i go ładnie przeproś.
-Co mam zrobić ? Jak mam to zrobić ?
-Po pierwsze się uspokój, a po drugie daj mi pomyśleć - powiedziałam i włączyłam internet.
-Wiesz, o tym, że jak będziemy mieć opóźnienie miesięczne to mamy karę do zapłaty ?
-Wiem, dlatego uważam, że powinieneś skontaktować się z prawnikiem, żeby przejrzał umowę i coś podpowiedzieć.
-Zajmiesz się tym ?
-Zajmę się dostawcą.
-A ja?
-Ty zajmij się klientem i prawnikiem. Ja też się skontaktuję z prawnikiem w sprawie tej hurtowni.
-Jak dobrze, że cię mam.
-Wiem, możesz uciekać do Zuzki.
-Najpierw- zaczął, ale mu przerwałam.
-Proszę, żebyś najpierw zajął się firmą, a dopiero potem dziewczyną.
-Obiecuję. - powiedział i poszedł do swojego biura, prosząc po drodze sekretarkę, żeby połączyła go z prawnikiem.
Kiedy byłam w trakcie szukania nowego dostawcy, ktoś zapukał do drzwi.
-Mogę? - zapytała Zuza.
-Jasne, wchodź. - uśmiechnęłam się.
-Nie przeszkadzam ?
-Nie, tylko skończę pisać maila. - Szybko dokończyłam, a jak wysłałam przymknęłam laptopa i popatrzyłam na Zuzę. - Już. Co się stało ?
-Nic, Bartek ma spotkanie. Nie chciałam przeszkadzać.
-Okej, rozumiem. Sama się nudziłaś ?
-Noo trochę. Wszystko w porządku ?
-Mały pożar, ale jesteśmy w trakcie gaszenia.
-To dobrze.
-Przepraszam, że wam przeszkodziłam - powiedziałam z uśmiechem.
-Nic się nie stało. To było trochę nie odpowiedzialne.
-Eee tam, każdemu może się zdarzyć.
-Na pewno, nie tobie.
-Nie mów chop Zuzka.
-Czyżby zdarzył ci się już szybki numerek w biurze ?
-No coś ty. Mi ? - zaśmiałam się. - Wybierasz się dzisiaj na imprezę ? - szybko zmieniłam temat.
-Wybieram, a ty ?
-Twój facet mnie zabiera. Ty sama ?
-Z bratem jadę.
-I bratową ?
-Paula chyba się nie wybiera. Ona uważa, że to nie jej klimat.
-Jak przykro. Była dzisiaj u mnie.
-Czego chciała ?
-Żebym pomogła jej w przygotowaniach ślubnych.
-Jezu, jak ona na coś wpadnie - mruknęła i wywróciła oczami.
-No wiesz, w końcu jestem przyjaciółką Grześka.
-Uważam, że Grzesiek powinien jej powiedzieć prawdę. W końcu to na pewno nie jest komfortowa sytuacja dla ciebie. Ona chce się z tobą zaprzyjaźnić, ale Tobie to raczej nie jest na rękę co ?
-Wiesz, jak by nie było to ja spieprzyłam. Gdybym wcześniej trochę pomyślała, to odbyło by się bez tego całego cyrku - mruknęłam i do biura wszedł Bartek.
-Jakiego cyrku ? - zapytał zdezorientowany i usiadł na biurku.
-Z Pauliną - mruknęła nastolatka.
-Ona jest tak głupia, że chciała by jeszcze z Domą wymieniać się opiniami na temat seksu z Grześkiem - mruknął - A jeśli chodzi o biznes to jest okej. Klient załatwiony.
-Świetnie, czekam na informację z hurtowni, a no i czekam na pismo, żeby wysłać dostawcy obecnemu.
-To super. - powiedział i zerknął na zegarek. - Dobra, już 17 dochodzi, więc w sumie kończymy. - powiedział.
-Aż tyle ludzi u ciebie robi nadgodziny ? - zapytała zaskoczona Zuza patrząc ile ludzi jest jeszcze w pracy.
-No wiesz, niby 8-16, ale tak na prawdę niektórzy przychodzą na 9.
-A niektórzy na 10 - zaśmiałam się patrząc na szefa - Dobra szefie uciekam do domu. O 20 rozumiem, że po mnie będziesz. ?
-Będę. Dlatego spadaj się przebrać.
Pożegnałam się i pojechałam do domu. Tam szybki prysznic, poprawiłam makijaż. Zjadłam w między czasie jakąś kolację. Uczesałam się, znalazłam jakieś odpowiednie ubrania i nim się obejrzałam była 20. Na parkingu pod moim blokiem stało czarne BMW Bartka, do którego od razu wsiadłam.
-Długo czekałeś ? -zapytałam, a on zmierzył mnie wzrokiem.
-Było warto - uśmiechnął się.
-Świetnie, jedziemy ?
-Jedziemy - jak tylko zapięłam pasy, on ruszył. -Pamiętasz co mi obiecałaś ? - zapytał po chwili ciszy.
-Co takiego ?
-Że pogadasz z nim ?
-A może ty powinieneś pogadać z przyjacielem ? - zapytałam uważnie mu się przyglądając.
-Ja ? A o czym ?
-No wiesz, to nie ja sypiam z jego siostrą.
-Duśka, nie odwracaj kota ogonem.
-Nie odwracam. Po prostu mnie umoralniasz, a sam pukasz siostrę przyjaciela na boku.
-Zajebiście, za to ty bzykasz się ze swoim ex, który w gruncie rzeczy ma narzeczoną - skomentował. Wiem, że nie chce być nie miły i wiem, też że ma rację.
-Okej, masz rację - mruknęłam.
-Nie chcę mieć racji. Wolę mieć szczęśliwych przyjaciół.
-Będziesz mieć. Obiecuje. - powiedziałam z przekąsem i wysiadłam z auta. Z racji, że byliśmy na miejscu postanowiłam od szukać znajomych. Najpierw wpadłam na Adę.
-Hej - przywitałam się z koleżanką.
-No witam, witam. Co tam ? Jak tam ? - zaczęła zasypywać mnie pytaniami.
-Spoko, wszystko okej. Widziałaś może Grześka ? - - zapytałam rozglądając się.
-No gdzieś go widziałam. Przewinął się. A po co ty szukasz Grześka ? - zapytała zdezorientowana.
-Muszę z nim o czymś pogadać. Przepraszam Cię Adka, ale muszę go znaleźć. - minęłam koleżankę i szukałam swojego ex. W końcu go zauważyłam. Stał z jakimiś facetami. Podeszłam na bezczelnego.
-Cześć, Grzesiek musimy pogadać. To ważne - powiedziałam nie zwracając uwagi, na resztę facetów.
-Eee Lalka, za kogo ty się masz co ? Żadna baba nie będzie nami rządzić. - oburzył się jakiś karku. Popatrzyłam na niego i wywróciłam oczami.
-Możemy ? - zapytałam patrząc na Grześka.
-Jasne, chodź. - kiedy odeszliśmy na bok popatrzył na mnie wyczekująco.
-Musimy sobie wyjaśnić pewne kwestie. - zaczęłam.
-Jakie? - zapytał zaciekawiony.
-Dalej tak nie można. Ja nie chcę być tą drugą, po za tym seks z Tobą to nie tylko zabawa czy przygoda. Ja cię dalej kocham i musisz o tym wiedzieć. Wiem, że jest Paulina. Niczego od ciebie nie wymagam. Sam musisz podjąć decyzję. Jednak dopóki jej nie podejmiesz nie możesz ode mnie nic wymagać. - powiedziałam prawie ja jednym oddechu. Zaskoczony popatrzył na mnie i kiedy chciał coś powiedzieć usłyszeliśmy głos, który nie był nam na rękę.
-Ooo tu jesteś Misiaczku !- tak, to była Paulina, która rzuciła się Grześkowi na szyję.
-To ja idę Bartka znaleźć - powiedziałam i szybko zniknęłam.
W czasie, kiedy szukałam szefa wzięłam sobie piwo. Bartka nie znalazłam, ale za to znalazłam jego auto. Oparłam się o maskę i odpaliłam papierosa.
-Rozmawialiście ? - zapytał Bartek, który się pojawił nawet nie wiem kiedy.
-Powiedziałam wszystko co chciałam. On nie zdążył zareagować bo pojawiła się Paula.
-Przecież miał jej matoł nie brać.
-Nie wziął jej. Ona sama przyjechała. A jak tam z Zuzką ? - zapytałam zmieniając temat.
-Wszystko w porządeczku.
-Taak ?
-Tak, też mu powiem, ale daj mi czas. - mruknął.
-Miałeś chyba wystarczająco dużo czasu, co ? - zapytałam.
-No niby tak.
-Na co miałeś dużo czasu ? - zapytał znienacka Grzesiek pojawiając się i klepiąc przyjaciela po ramieniu.
-Na przemyślenia - odpowiedział szybko.
-A jakie ty przyjacielu masz przemyślenia ? - zaśmiał się. Temat dość szybko podłapała Ada, która stała z Zuzą niedaleko.
-Nie wierzę, że Bartek myśli. No co wy.
-Jako, że z nim pracuję to muszę przyznać, że zdarza się. To powiesz przyjacielowi o czym tak myślałeś ?
-Duśka - warknął.
-Co Duśka ? Co Duśka ? Bo ja mu powiem.
- A dowiem się o co chodzi ?- zapytał zdezorientowany Grzesiek.
-Jezu chodzi o to, że sypiam z Twoją siostrą bo się zakochałem - powiedział szybko. Grzesiek zaczął się śmiać.
-Dobrze się czujesz? - zapytałam z uśmiechem.
-Czekaj bo uwierzę, że ten baran się zakochał.
-Nawet najlepszym się zdarza. Ty coś chyba o tym wiesz, nie ? - powiedział Bartek, patrząc uważnie na przyjaciela i na mnie.
-Nie zmieniaj tematu. - oburzył się. - Wy nie żartujecie ? - zapytał.
-No raczej nie braciszku - odezwała się Zuza i podeszła do Bartka - spotykam się z Bartkiem już jakiś czas. Nie chcieliśmy cię denerwować po prostu.
-Ty sypiasz z moją siostra ? - przetrawił patrząc na przyjaciela, który przytaknął. - Jezuu koniec gadania o seksie przy browarze. - powiedział, a wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Braciszku, skoro zaczęły się nam szczere wyznania to może ty byś coś powiedział.
-Wam ? Na pewno nie mam nic do powiedzenia.
-A gdzie jest Paula ? - zapytała uszczypliwie Ada.
-Paula ? Hmm nie ma. Pojechała do domu.
-Czyżbyście się pokłócili ? - zapytała Zuza.
-Tak, Paula usłyszała, dowiedziała się no nie wiem. W każdym bądź razie dowiedziała się, że to dom który ona urządza był kupiony z myślą o Dominice, no i że to z Domą kiedyś tworzyłem happy związek. - Powiedział i zabrał mi piwo.
-Uła - mruknęłam.
-Właśnie, stwierdziła, że ją okłamałem i z płaczem wróciła do domu.
-Mówiłam Ci, że w końcu to się wyda. - palnęła Zuza.
-Przecież każdy z nas ma jakąś przeszłość - powiedziałam.
-Dokładnie, a to Twoja narzeczona ma trochę na sumieniu - powiedziała Ada,a wszyscy się na nią popatrzyliśmy. Ona popukała się w głowę i zaczęła mruczeć pod nosem - Głupia Ada, głupia. Myśl zanim powiesz.
-Ada? - zapytał Grzesiek.
-Hmm ?
-Chcesz mi coś powiedzieć ? - zapytał.
-Jezu no, ostatnio gadała z koleżanką i już wiem skąd znam Twoją Paulę. Razem chodziłyśmy do szkoły i na jednej uczelni studiowałyśmy.
-Ona coś studiowała ? - zapytał zaskoczony Bartek.
-Tak. Generalnie była znana z tego, że nie trzeba było jej jakoś specjalnie namawiać, żeby poszła z kimś do łóżka. Na drugim roku nawet wpakowała się do łóżka profesorowi. To ona zawsze była ta łatwa. Sorry Grzesiek, ale twoja narzeczona się puszczała na prawo i lewo. - skończyła Ada. Wszyscy staliśmy w szoku.
-Dzięki Ada, że mi powiedziałaś.
-Nie chciałam, żeby tak wyszło.
-Dobrze wyszło - powiedziała Zuza.
Przez resztę wieczoru temat Pauli był unikany. Grzesiek był dziwny, nie wiem czy to przez to, że było mu przykro był zły. Nie mogłam odgadnąć jego myśli. Przez resztę nocy omijaliśmy się. Koło 3 do domu odwiozła mnie Ada, która postanowiła, że wejdzie na kieliszek wina.
-Rozgość się - powiedziałam.
-Ale fajnie tu masz. - powiedziała rozglądając się po mieszkaniu.
-A dzięki, dzięki. Białe czy czerwone ? - zapytała stojąc z dwoma butelkami.
-Czerwone, ale słodkie.
-No oczywiście - zaśmiałam się. Otworzyłam wino i razem z kieliszkami poszłam do salonu i rozsiadłam się na kanapie koło koleżanki.
-Opowiadaj - powiedziała.
-Co chcesz wiedzieć ?
-Czemu uciekłaś ?
-Ale do USA czy z USA ?
-No najpierw kopnęłaś nas w tyłek, więc co się wydarzyło ? Co takiego Grzesiek odwalił, że uciekłaś ?
-Grzesiek nic nie odwalił. Zaskoczę Cię, ale tym razem to moja wina.
-Dlaczego ?
-Wszystko było okej, ale poznałam Adama i czar prysł.
-Gdzieś ty go poznała ? - zapytała zaciekawiona.
-Przez przypadek wpadliśmy na siebie we Wrocku na rynku. Wylał mi kawę, a w ramach rekompensaty zaprosił na nową. Była kawa, potem wymieniliśmy się numerami. Nagle nie wiem kiedy, a rzuciłam Grześka, wielka miłość. Spakowałam manatki i nim się obejrzałam siedziałam na Manhattanie z obrączką.
-Ale, że tak po porostu zostawiłaś Grześka ?
-Sama się teraz zastanawiam co ja brałam. Ale wiesz, był ideałem.
-Ale wróciłaś tutaj.
-Wróciłam. Wiesz mój mąż miał parę wad, ale największą była jego matka.
-Aż tak ?
-Ooo stara ! Ona z nami w sumie mieszkała.
-Bo co ?
-Nie wiem bo co. Ale większość miesiąca spędzała u nas. Była jak wrzód na dupie. Do tego wnuka jej się zachciało.
-O fuck - zaczęła się śmiać, a ja z nią - Duśka, Matka Polka na Uchodźstwie.
-Dokładnie. A Adam jej tylko przytakiwał. Nie potrafił mieć swojego zdania. Potem zaczęły się zdrady.
-Ulala.
-No i traktował mnie jako dodatek do drogiego garnituru.
-Słabo trochę.
-Trochę bardzo, ale w odpowiednim momencie powiedziałam STOP i jestem.
-Wróciłaś do nas na całe szczęście.
-Chyba nie wszyscy są zadowoleni - mruknęłam i napiłam się wina.
-Kto się nie cieszy ?
-Paula.
-Nią to się akurat nie przejmuj.
-Trochę trudno się nie przejmować, skoro mogę się przyczynić do rozpadu ich związku.
-Uważam, że bardzo dobrze się stanie, jeśli oni się rozstaną.
-Dlaczego wy jej tak nie lubicie ? - zapytałam
-A jak mamy ją lubić. ? Wiesz, Grzesiek jej powiedział, że się rozstał z dziewczyną i ona starał się chyba Cię zastąpić. Dlatego wszystkim nam tak nie pod pasowała.
-A Grzesiek, zapomniał o mnie dzięki niej.
-Coś w tym stylu.
-To jest wszystko popieprzone.
-Też tak uważam, więc spoko.
Z Adą siedziałyśmy do późna. Zasnęłyśmy na kanapie nawet nie wiem kiedy. Rano, w sumie jak dla mnie w środku nocy zaczął dzwonić telefon.
-Wyłącz to proszę - mruknęła Ada przykrywając głowę poduszką.
Nie chętnie i po omacku znalazłam telefon i go odebrałam.
-Noo ? - mruknęłam zaspana.
-Duśka ! ? - krzyknął Bartek do słuchawki.
-A możesz nie krzyczeć ?
-Gdzie ty do jasnej cholery jesteś ! ? - warknął.
-W domu, a gdzie mam być ? Która godzina ? - usiadłam na kanapie i złapałam się za głowę.
-Dominika kurwa mać ! Jest 12, w konferencyjnej siedzą klienci i czekają na spotkanie, które masz poprowadzić ?
-Jezus Maria ! - krzyknęłam i zerwałam się z kanapy. - Ała - krzyknęłam, kiedy przywaliłam w stolik.
-Za ile będziesz ?
-Daj mi 40 minut.
-Czekam ! - krzyknął i się rozłączył.
Szybko pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i się pomalowałam. Włosy szybko związałam w kucyka. Założyłam szlafrok i pobiegłam do sypialni się ubrać.
-Dusia ? Co się dzieje ?
-Zaspałam -krzyknęłam.
-Która godzina ?
-12, a na 12 miałam spotkanie. - wybiegłam z sypialni siłując się z zamkiem w sukience.
-Gotowa jesteś ?
-Tak, zapnij tylko mi sukienkę i jestem gotowa.
-Dawaj, odwiozę cię.
-Kocham cię.
Po pół godziny byłam pod firmą.
-Dzięki Aduś. Zgadamy się, żeby powtórzyć spotkanie.
-Spoko, uciekaj.
-Paaa - pożegnałam się i szybko wbiegłam do firmy. Kiedy byłam w sekretariacie, Pamela szybko wstała i wzięła ode mnie torebkę.
-Prezes jest zły.
-Wiem, wiem. Przytrzymał ich jakoś ? - zapytałam.
-Tak.
-Proszę cię, o dużą mocną kawę.
-Jasne, Pani dyrektor - zawołała. Popatrzyłam na nią. - Dokumenty.
-Dzięki.
Szybko znalazłam się w sali konferencyjnej.
-Witam, przepraszam bardzo Panów za spóźnienie. - powiedziałam z szerokim uśmiechem. - Panie Prezesie, przepraszam bardzo, ale przeciągnęło mi się to poranne spotkanie.
-Nie ma problemu Pani dyrektor.
-To co możemy zaczynać ? - zapytał jeden z kontrahentów.
-Oczywiście. Panowie, przedstawiam wam naszą Dyrektor Zarządzającą, Pani Dominika Lipka. Tak jak Panom wcześniej wspominałem, Pani Dyrektor doskonale zna się na rynku.
-Pani Dominika ma bardzo duże doświadczenie na arenie między narodowej prawda ? - zapytał jeden z "krawaciarzy". Przyjrzałam mu się. To był Janek. Jeden ze współpracowników mojego byłego męża.
-Mało istotne - odezwał się jeden z reszty. - Możemy przejść do rzeczy. ?
Spotkanie poprowadziłam lekko stremowana. Na szczęście cała prezentacja i dyskusja minęła nam dość sprawnie i szybko. Kiedy zakończyłam spotkanie pożegnałam się ze wszystkimi i chciałam szybko uciec do siebie. Niestety nie udało się.
-Dominika! - zawołał mnie Jan.
-Tak ? - zapytałam odwracając się.
-Miło cię widzieć. Widzę, radzisz sobie. Co u Ciebie słychać ?
-Wszystko dobrze. Dziękuję. Przepraszam, ale muszę wracać do pracy.
-Znajdź proszę chwilę dla mnie. Chciał bym porozmawiać.
-Ale o czym ? - zapytałam zaskoczona. - Chcesz mi powiedzieć, że Adam się zmienił ? Tęskni ? A może, że zrozumiał ? Przepraszam, ale nie.
-Chciałem powiedzieć ci coś ważnego.
-Dominika, możemy porozmawiać ? - zapytał Bartek, który pojawił się obok.
-Jasne, przepraszam Pana, ale muszę uciekać.
Grzecznie poszłam za Bartkiem do jego biura. Przepuścił mnie. Kiedy zamknął drzwi mocno trzaskając, wiedziałam że jest źle. Rzucił dokumenty na biurko.
-Możesz mi do jasnej cholery powiedzieć jak mogłaś zawalić tak ważne spotkanie ? Gdzieś ty była ? - wrzasnął wściekły.
-Bartek, wiem. Dałam ciała i przepraszam.
-Powiesz mi co się stało , że się spóźniłaś. ?
-Wczoraj Ada odwiozła mnie do domu, weszła na kieliszek wina. Wypiłyśmy trochę za dużo i padłyśmy na kanapie, a rano nie słyszałam budzika.
-Uchlałaś się w środku tygodnia z Adką ?
-No, wiem to było nie odpowiedzialne. Przepraszam.
-Wróciła stara dobra Duśka - powiedział z ulgą i usiadł w fotelu.
-Słucham ?
-Myślałem, że znalazłaś sobie jakiegoś faceta i nic nie powiedziałeś.
-Bartek. Mało zabawne.
-Ale obiecaj, że nie przed ważnymi spotkaniami, okej ?
-Spoko. Obiecuję poprawę.
-Z innej beczki. Skąd znasz tego Jana, Jana. Jak on ma na nazwisko ?
-Kowalczyk.
-Właśnie, skąd go znasz ?
-Jan jest dobrym znajomym i współpracownikiem Adama w Polsce.
-Czego od Ciebie chciał ?
-Nie wiem i nie chcę wiedzieć.
-Nie myślisz, żeby z nim pogadać ?
-Ale o czym tu Bartek gadać. ? - zapytałam zdenerwowana, a on wzruszył ramionami. - Proszę Cię tylko, żebyś raczej nie umawiał mnie już na żadne spotkania z nimi. Wolę go dla bezpieczeństwa unikać.
-Jasne, rozumiem.
-Dzięki. Teraz sorry szefie, ale wracam do pracy.
Kiedy weszłam do swojego biura, zamknęłam drzwi i usiadłam tylko przy biurku to poczułam jak bardzo jestem zmęczona. Niechętnie, ale włączyłam laptopa. Odpaliłam pocztę i miałam tam trochę nieodczytanych wiadomości. Zaczęłam pracować. Mój błogi spokój przerwała Ada wpadając do mojego biura z uśmiechem.
-No cześć Pani Dyrektor. - powiedziała roześmiana.
-Nie załamuj mnie - mruknęłam pijąc już 3 kawę.
-Aż tak źle ?
-Przestań, umieram. Dawno już tak nie balowałam.
-No to trzeba Cię rozruszać coś mi się wydaje.
-No trzeba. - powiedziałam.
-A jak szef ? Bardzo zły ?
-Nie, jakoś nie było tragedii.
-Tyle dobrze. Właśnie bym zapomniała, przyjechałam bo wypadły Ci klucze w aucie - powiedziała i oddała mi komplet kluczy do mieszkania.
-Ojej, dzięki wielkie. Bym się zdziwiła jak bym wróciła do domu.
-Spoko, teraz już uciekam. Nie będę ci przeszkadzać, a zresztą sama mam trochę spraw do załatwienia. Bajo.
-Bajo i jeszcze raz wielkie dzięki.
-Nie ma za co.
Resztę dnia w pracy spędziłam przy laptopie nie wychodząc z biura. Kiedy skończyłam pracę poprosiłam Bartka, żeby odwiózł mnie do domu. Weszliśmy na górę i padłam na kanapę, a on obok mnie.
Hej, hej. Widzę, że wchodzi was coraz to więcej. Dajcie znać czy wam się podoba. :)
Komentarze
Prześlij komentarz